Keratynowe prostowanie z Alfaparf


 Keratynowe prostowanie włosów chodziło mi po głowie już jakiś czas. Jednak jeżeli chodzi o moje włosy jestem typową Zosią samosią, która woli zrobić coś sama, a jeżeli coś nie wyjdzie to pretensje będę miała tylko do siebie samej. Na stronie Powerlook.pl znalazłam zestaw Alfaparf i postanowiłam spróbować. Robiłam to zupełnie samodzielnie także jak widać da się.





Zaczniemy od tego jakie są moje włosy. Od zawsze kiedy same wyschną wyglądają strasznie. Bardzo się puszą, lekko podkręcają i mam wrażenie, że żyją własnym życie. Owszem są rozjaśniane i oczywiście nie było to dla nich nic przyjemnego, ale puszyły się nawet gdy nigdy ich nie farbowałam.


Na opakowaniu mamy szczegółową instrukcję co i jak robić.  



Wszystko rozpoczęłam od głęboko oczyszczającego. Ja umyłam włosy dwa razy, po czym spłukałam ciepłą wodą. Włosy dosyć ciężko było mi rozczesać, ale jak już mi się udało wysuszyłam je.



Następny krok to wygładzający fluid. Zgodnie z tym co zalecał producent podzieliłam włosy na cztery części, a następnie nakładałam preparat na pasma około 2 cm, a następnie każde przeczesywałam grzebieniem. Później nałożyłam na włosy czepek i podgrzewałam włosy 15 minut średnim nawiewem suszarki. Po 20 minutach od nałożenia czepka, zdjęłam go i dałam włosom 5 minut aby delikatnie ostygły.



Wyglądały tak:



Po spłukaniu produktu z włosów przeszłam do nałożenia maski, którą pozostawiłam na 15 minut, po czym spłukałam ciepłą wodą. 




Kolejnie wysuszyłam włosy na szczotkę i przeszłam do samego prostowania. Moje włosy są rozjaśniane, wiec każde pasmo prostowałam 7 razy w temperaturze 160 stopni. 



Po wyprostowaniu włosy były niesamowicie gładkie, lekko oklapnięte. Nie myłam ich trzy dni, przez ten czas nie spinałam ich spinkami ani gumką.



Na czwarty dzień umyłam, nałożyłam maskę tak jak zwykle i dałam im samych wyschnąć. Wyglądają o wiele lepiej, nie muszę z nimi nic robić i wyglądają znośnie. Są proste, ale przede wszystkim nie puszą się. Zobaczymy jak długo utrzyma się ten efekt.


Sam zestaw jest banalnie prosty do wykonania. Znajdziecie go na stronie Powerlook.pl tutaj. Jedynym, ale jest to, że producent zaleca nakładać produkt rękawiczkami, których już w zestawie nie mamy. Brakuje mi także foliowego czepka, ale to tylko moje uwagi. Takie opakowanie wykorzystałam w całości. Kosz to 89 złotych, ale uwierzcie, że to znacznie mniej niż prostowanie w salonie. Podpytałam ile kosztowałoby to na moje średniej długości, ale grube włosy i cena wahała się miedzy 220, a 270 złotych. 





Udostępnij ten post